
Umiłowany
11 stycznia 2026
Czytanie z Księgi proroka Izajasza
To mówi Pan:
«Oto mój Sługa, którego podtrzymuję, Wybrany mój, w którym mam upodobanie. Sprawiłem, że duch mój na Nim spoczął; on przyniesie narodom Prawo. Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi ledwo tlejącego się knotka. On rzeczywiście przyniesie Prawo. Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi, a Jego pouczenia wyczekują wyspy.
Ja, Pan, powołałem Cię słusznie, ująłem Cię za rękę i ukształtowałem, ustanowiłem Cię przymierzem dla ludzi, światłością dla narodów, abyś otworzył oczy niewidomym, ażebyś z zamknięcia wypuścił jeńców, z więzienia tych, co mieszkają w ciemności».
Refren: Pan ześle pokój swojemu ludowi
Oddajcie Panu, synowie Boży, *
oddajcie Panu chwałę i sławcie Jego potęgę.
Oddajcie Panu chwałę Jego imienia, *
na świętym dziedzińcu uwielbiajcie Pana.
Ponad wodami głos Pański, *
Pan ponad wód bezmiarem!
Głos Pana potężny, *
głos Pana pełen dostojeństwa.
Zagrzmiał Bóg majestatu: *
a w Jego świątyni wszyscy mówią: «Chwała!»
Pan zasiadł nad potopem, *
Pan jako Król zasiada na wieki.
Czytanie z Dziejów Apostolskich
Gdy Piotr przybył do domu setnika Korneliusza w Cezarei, przemówił w dłuższym wywodzie: «Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Posłał swe słowo synom Izraela, zwiastując im pokój przez Jezusa Chrystusa. On to jest Panem wszystkich.
Wiecie, co się działo w całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan. Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu, którego Bóg namaścił duchem Świętym i mocą. Dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł on, dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła».
Alleluja, alleluja, alleluja!
Otwarło się niebo i zabrzmiał głos ojca:
«To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie».
Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus przyszedł z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć od niego chrzest. Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?»
Jezus mu odpowiedział: «Ustąp teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe». Wtedy Mu ustąpił.
A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast wyszedł z wody. A oto otworzyły się nad Nim niebiosa i ujrzał ducha Bożego zstępującego jak gołębica i przychodzącego nad Niego. A oto głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».
o. Tomasz Dostatni OP
...nie zniechęci się ani nie załamie... Cierpiący Sługa Jahwe, Mesjasz zapowiadany przez proroka Izajasza, to Jezus Chrystus, o którym Ewangelia mówi, że jest Panem i Zbawicielem (por. Dz 2,36). Kiedy w naszym życiu wielokrotnie dochodzi do zniechęcenia i załamania, jest to przejaw naszej słabości, zranienia. Jest to konsekwencja grzechu, który nosimy w sobie i który sami popełniamy. Żyjąc z innymi ludźmi na co dzień, jesteśmy zdani na siebie i przekraczanie naszej ograniczoności może dokonywać się tylko przez budowanie na fundamencie, którym jest przebaczenie. Gdzie nie ma przebaczenia między ludźmi, tam nie ma miłości.
Prorok Izajasz, zapowiadając w wizjach mesjańskich Tego, który ma przyjść, uczy nas nie sentymentalizmu, ale twardego stąpania po ziemi. Jako poeta wyraża prawdę o Mesjaszu: Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zgasi knota o nikłym płomyku. Delikatność to nie infantylizm. Ciepło wypływające z bliskości zobowiązuje do stałej przemiany swojego serca. Zniechęcenie i załamanie, które swoją przyczynę ma w utracie zaufania do drugiego człowieka, w zranieniu, można uleczyć przez budowanie na Przymierzu, którym jest wzajemne przebaczenie.
„Znacie sprawę Jezusa z Nazaretu”. Ewangelia, czyli dobra nowina o Jezusie Chrystusie, to opowieść o Bogu, który stał się człowiekiem, o Jego ziemskim życiu, nauczaniu, o męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Można powiedzieć, że znamy tę historię. Ale czy jest dla nas historią tak bliską, abyśmy mogli powiedzieć, że jest naszą własną, rodzinną i czy jest tak dobrą, aby była dla nas karmiącą i dającą życie? Czy potrafię nie tylko słuchać Ewangelii w Kościele w czasie Mszy św., ale czasami otworzyć Biblię i samemu zagłębić się w lekturze? Wydaje się, że nie może być karmiąca i nie może być dobra, jeśli nie jest odczytywana osobiście przeze mnie. Czy potrafię pozwolić się jej pociągnąć tak, aby mnie wchłonęła, aby stała się cząstką mojego życia, mojej codzienności?
To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie? Jakże szczere jest to wyznanie Jana. Określające tak jednoznacznie wzajemną jego, i naszą, relację do Jezusa. W czasie każdej Mszy Świętej, kiedy kapłan przed Komunią unosi Ciało Chrystusa i mówi: Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata, to wypowiada słowa, które Jan powiedział, ujrzawszy Chrystusa wchodzącego do rzeki Jordan, aby przyjąć chrzest. My Jego potrzebujemy dużo bardziej niż On nas. On bez nas może się obejść i łatwo możemy to sobie wyobrazić. Ale my bez Niego nie jesteśmy w stanie zrobić – dosłownie - nic. Bez Niego w ogóle by nas nie było.
Każdy chrzest jest zawsze wielką radością dla Kościoła, bo nie tylko gładzi grzech pierworodny, ale wprowadza w przestrzeń prawdziwej Miłości – to w niej żyjemy, poruszamy się i jesteśmy.